To się okaże. Ostatni weekend to mógł być kubeł zimnej wody dla entuzjastów tego pomysłu w RB, zwlaszcza, ze Lawson pokazal sie z dobrej strony.
W ogole to byl kawal weekendu. Dlugi weekend to tez sluszne okreslenie, bo kwalifikacje i sam wyscig niemiliosernie sie ciagnely ze wzgledow pogodowych, ale za to przyjemnie sie ogladalo cos innego niz karawane podazajaca za liderem, ktoremu nie jest w stanie nikt zagrozic.
Sprawa mistrzostwa raczej przesadzona, przynajmniej zakladajac, ze nie dojdzie do spektakularnych awarii w RB. Max potwierdzil swoj mistrzowski kunst, a Lando popelnil tyle bledow, do tego taktycznie tez przegrali z RB. Tylko naiwny mogl sadzic, ze nie bedzie czerwonej flagii w momencie kiedy zjechali po zmiane opon, mysle, ze Max swietnie zdawal sobie z tego sprawe.
Negatywnym bohaterem weekendu mlody Stroll. cala praca mechanikow poszla na marne, bo typ wjechal w zwir w momencie, w ktorym spokojnie mogl go ominac. Niesamowita sprawa, ze tatus ciagle inwestuje w ten talent, ale jego kasa i jego prawo.
Ogolnie musze przyznac, ze moje sympatie do kierowcow zmieniaja sie w zaleznosci od tego co aktualnie sa w stanie osiagnac. Max od zawsze byl typem chama (przynajmniej odkad ogladam F1), ale poki gonil mocarnego Hamiltona, to trzymalem za niego kciuki. Teraz jego buta juz mnie irytuje mocno. To samo z Lando, tyle ze chlop kompletnie nie trzyma cisnienia i juz teraz, mimo ze jest w miejscu Maxa z roku 2020, to juz mnie wkurwia i nie potrafie sie cieszyc z jego wygranych i chyba ostatecznie nie chcialbym zeby zdobyl tego mistrza. Licze, ze w koncu Leclerc tez cos osiagnie i zostanie tym spoko chlopakiem, ktory co najwyzej powie co mysli na temat Grande Strategia.



