Obserwując sytuację Kyliana Mbappé w reprezentacji Francji, muszę przyznać, że jest to naprawdę skomplikowane. Na początku wszystko wydawało się proste – brak powołania w październiku tłumaczono kontuzją, co wydawało się wiarygodne. Jednak teraz, po kolejnym braku w kadrze, zaczyna to wyglądać na coś znacznie poważniejszego. Wszyscy wiedzą, że Mbappé to absolutna gwiazda, więc jeśli go nie ma, musi za tym stać coś więcej.
Jeśli wierzyć doniesieniom Romana Moliny, to sprawa jest bardziej polityczna niż sportowa. Mbappé podobno nie zaakceptował decyzji federacji o przedłużeniu kontraktu z Didierem Deschampsem, co miało wywołać konflikt między nimi. A to może być początek końca kariery Mbappé w kadrze, bo jeśli naprawdę jest niezadowolony z decyzji o utrzymaniu trenera, to nie wróży to dobrze na przyszłość.
Do tego dochodzą jeszcze kontrowersje pozasportowe, jak oskarżenia o niewłaściwe zachowanie po wyjeździe do Sztokholmu. Tego typu sytuacje mogą tylko pogłębiać napięcia. Na jego miejscu zastanawiałbym się, czy warto dalej walczyć o miejsce w reprezentacji, skoro atmosfera wokół niego staje się coraz bardziej toksyczna.
Patrząc na całą sytuację, nie zdziwiłbym się, gdyby Mbappé zdecydował się na wcześniejsze zakończenie kariery w drużynie narodowej. Ma zaledwie 25 lat, ale jeśli konflikt z Deschamps’em się nie rozwiąże, to możliwe, że to będzie koniec jego reprezentacyjnej przygody. Wydaje się, że jego przyszłość w kadrze Francji stoi pod dużym znakiem zapytania.



