Lukas Podolski na ławce przez cały mecz? No cóż, to pewnie dla niektórych kibiców Górnika jak boisko bez murawy – niby działa, ale czegoś brakuje. Ale Jan Urban ma tu punkt, i to taki typowo „po polsku”: młodzieżowcy. Buksa gra, strzela, do tego zyskuje minuty, które pozwalają Górnikowi „odhaczyć” obowiązek gry młodego zawodnika, a przy okazji ładuje tego gola na wagę zwycięstwa. Podolski? Spokojnie kibicuje z boku, nie focha się, bo wie, że czasem dla dobra drużyny trzeba trochę się poświęcić.
Jan Urban mówi o elastyczności Lukasa, co naprawdę widać. Wiadomo, że mógłby spokojnie upierać się o swoje miejsce na boisku, ale jednak dla Górnika jest gotów na takie kompromisy. I dobrze – bo teraz liczą się wyniki, a skoro Buksa daje takie 3 punkty jak ten z Wrocławiem, to chyba wszystko działa, jak trzeba.
Dzięki temu podejściu Górnik zajmuje solidne ósme miejsce w tabeli – może bez szaleństw, ale stabilnie. Może to nie szczyt marzeń kibiców, ale hej, z takim Poldim, który wspiera i mentoruje młodszych, to stabilizacja z potencjałem. Jak Buksa i inni młodzi się rozkręcą, to kto wie, może Zabrze będzie miało jeszcze kilka okazji do świętowania w najbliższym czasie. Dalej mnie boli, że tak bez ogródek puszczono Buksę z Wisły, miał ten dryg i dobrze się zapowiadał, ale czuje że wszystkie te zawirowania trochę go przystopowały. On mógł tak jak w Zabrzu - grać już dawno.



