Chyba nie tylko wynik wzbudza emocje, ale też sędziowanie Łukasza Szpali. Chociaż może to trochę nie fair, ale to on stał się głównym bohaterem tej porażki według niektórych. Wiadomo, że w takich meczach każdy błąd sędziego może zmienić wszystko, a w tym przypadku tych kontrowersyjnych decyzji było kilka.
Najgłośniej mówi się o sytuacji przy bramce Slisza. Jasne, że leżący piłkarz Interu na boisku to coś, co nie powinno się zdarzyć, ale Szpala nie przerwał gry. Z perspektywy Miami, to kluczowy moment. No i Alba, który nie przebierał w słowach – trudno się dziwić, że był wkurzony. Niektórzy mogą to uznać za niepotrzebne, ale emocje na boisku są częścią gry, zwłaszcza w takich momentach.
Trener Martino też swoje dorzucił, wskazując na inne kontrowersje – ręka w polu karnym, ten nieszczęsny gol, gdzie przy leżący zawodniku nie zatrzymano gry… No i cały ten format rozgrywek, który zdaniem Martino nie jest sprawiedliwy, bo o tytule powinny walczyć tylko mistrzowie konferencji. Widać, że frustracja po porażce mocno odbiła się na ekipie z Miami.
Dla Szpali to nie pierwszy mecz w MLS, ale dziś może poczuć się naprawdę wystrychnięty na dudka. Jak dla mnie, to trzeba rozpatrywać to w kontekście całego meczu, ale faktycznie, gdyby decyzje były inne, to może i wynik by się zmienił.



