No i Stalówka zaliczyła bolesne spotkanie z Wisłą – wynik 1:5 mówi sam za siebie. Krakowska "Biała Gwiazda" weszła na boisko w Stalowej Woli z impetem i zgarnęła szóste zwycięstwo w sezonie, w dodatku pierwszy raz wskakując do górnej połówki tabeli. Nic tylko bić brawa, chociaż początek meczu sugerował, że może być ciekawie.
Stal postawiła się nieźle, wychodząc odważnie i nawet Letkiewicz musiał od początku wziąć się do roboty, bo João Tavares przetestował go już w 12. minucie. Ale to my pierwsi trafiliśmy do siatki, po idealnym lobie Ángela Baeny, który przelobował wychodzącego z bramki Adama Wilka. Wydawało się, że zaczyna się łatwo, ale zaraz potem zrobiliśmy sobie problem, bo w 22. minucie nasza obrona popełniła błąd przy wolnym i Stal wyrównała. Śmieszny, kuriozalny gol po akcji Łukasza Furtaka, który jakimś cudem wcisnął piłkę z ostrego kąta, a Letkiewicz i defensywa kompletnie się pogubili.
Mimo tego wiślacy się nie poddali. Z każdą minutą widać było, że chcemy pokazać, kto tu rządzi. Kiss, Zwoliński, Rodado – wszyscy próbowali swoich sił, ale dopiero końcówka pierwszej połowy przyniosła efekty. Mieliśmy trochę szczęścia przy trafieniu Mariusza Kutwy – Wilk piłkę odbił, ale rykoszet zrobił swoje i wpadła do siatki. A chwilę później Sukiennicki dołożył kolejnego gola i mieliśmy 3:1 przed przerwą. Stal próbowała jeszcze jakoś odpowiedzieć, ale brakowało im wykończenia.
Druga połowa? Wisła kontrolowała sytuację, zwłaszcza po tym, jak Alfaro dostał świetne podanie od Zwolińskiego i strzelił na 4:1. Potem było już tylko formalnością, żeby dorzucić kolejną bramkę, co zrobił w końcówce Zwoliński, ustalając wynik na 5:1. Stal miała jeszcze jedną akcję pod koniec, ale skończyło się na obitym słupku – i to tyle.
Mamy kolejnego młodego debiutanta w Wiśle – na boisku ze Stalą pojawił się 18-letni Maciej Kuziemka, który w 73. minucie wszedł za Ángela Baenę. Wreszcie szansa dla młodego pomocnika, który czekał na ten moment, odkąd trzy lata temu dołączył do Wisły z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Widać było trochę nerwów, ale i sporo zaangażowania – na pewno nie chciał zawieść!
Cieszy, że Wisła daje szansę takim zawodnikom jak Kuziemka, bo nie ma to jak zbierać doświadczenie na ligowych boiskach, szczególnie w meczu wyjazdowym, gdzie presja zawsze jest trochę większa. Jego kontrakt z klubem obowiązuje do końca sezonu 2025/2026, więc jeszcze sporo czasu na rozwój i kolejne szanse do gry. Kto wie, może to początek nowej przygody z "Białą Gwiazdą"?
Dobra, nie oszukujmy się – to był mocny mecz Wisły, choć mieliśmy trochę szczęścia. Stal walczyła, ale poziom doświadczenia i pewności siebie naszych zawodników zrobił swoje. Trzy punkty w kieszeni, wyjazd zaliczony, a teraz celujemy wyżej.



