US Lecce (zbiorczy)

Awatar użytkownika
Precel
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1202
Rejestracja: 28 lis 2022, 12:56
Reputacja: 239
Kibicuję: TSW
Lokalizacja: Kraków

US Lecce (zbiorczy)

Post autor: Precel » 11 lis 2024, 15:35

Marco Giampaolo obejmuje Lecce – w sumie ciekawe posunięcie, choć nie ma co ukrywać, że to raczej desperacja klubu niż wielki ruch na rynku trenerskim. Dotychczasowa sytuacja drużyny to typowy scenariusz, gdzie zarząd widzi, że robi się gorąco, wyniki mizerne, strefa spadkowa coraz bliżej, więc szybko żegnają Gottiego, który, mówiąc delikatnie, nie porywał.

Lecce to teraz wyzwanie, ale może i szansa dla Giampaolo, żeby odbudować swoje notowania po kilku kiepskich epizodach, szczególnie w Sampdorii. Włosi nie rzucają się na nowe nazwiska, wolą sprawdzone, nawet jeśli z przeszłością „przeciętnego wyniku”. Trochę jakbyśmy mieli nadzieję, że stary znajomy zaskoczy nagle czymś nowym, choć historie pokazują, że rzadko tak się dzieje.

Fajnie, że Marchwiński trafił pod skrzydła szkoleniowca, który miał już do czynienia z polskimi zawodnikami – może da mu to jakiś kredyt zaufania, ale to i tak nie wystarczy. Filip ma za sobą trudne początki: grał ledwie trzy razy, do tego złapał kontuzję. Póki co, Filip nie ma nawet pełnego zdrowia, a co dopiero formy. Ale kto wie, zmiana trenera to często nowy start, a w tym przypadku może pozwoli na więcej.

Giampaolo przetestował już kilku Polaków, każdy z innym rezultatem: Piątek miał swoje pięć minut, Linetty próbował swoich sił w Torino, Skorupski i Zieliński przy Empoli, ale żaden z tych epizodów nie zrobił jakiegoś wrażenia wielkiego, no może trochę Piątek i Zielu się pokazywali, ale bez szału. Ale może Marchwiński akurat dostanie od niego trochę więcej przestrzeni na pokazanie się, o ile sam się szybko odbuduje, choć to trochę inny poziom, to można w niego wierzyć.

Debiut Giampaolo zapowiada się 25 listopada z Venezią. Cóż, nie będzie łatwo, bo presja jest spora od samego początku. Jednak jeśli uda się wyjść z tym meczem na plus, to może zyskają trochę oddechu. Na razie jednak ciężko o optymizm – Lecce po prostu potrzebuje cudu.

Wróć do „Włochy”