Benfica Lizbona - FC Barcelona 28.03.2006 (Champions League)

Awatar użytkownika
Berik
Lider Drużyny
Lider Drużyny
Posty: 1634
Rejestracja: 26 wrz 2005, 23:39
Reputacja: 0
Lokalizacja: Rivendell

Post autor: Berik » 06 kwie 2006, 15:30

No nic. Jestem niezmiernie zadowolony :P moze nie z postawy zespolu, ale z wyniku.
Ale tak na chlodno...
Barca zaczela na "hurraaaaaaa" i juz na poczatku Ronaldinho mogl zatopic statek z Portugalii....ale bosman bedacy na mostku ekipy ze "statku Da Luz" niesamowicie za pomoca busoli, kompasu, konstelacji gwiazd, czy sekstansu obliczyl w ktora strone zostanie poslany pocisk kalibru 668 mm.Moretto niczym James Bond wyciagnal kule i wprawil w zachwyt wiele Portugalek(portugalczyn :roll: ). Na szczescie niepowodzenie nie zrazilo naszego naszego "kanoniera" i Barca niczym korsarze na wybrzezach Ameryki w 16wieku zaczeli swoja ekspansje i siali postrach i zniszczenie w szeregach zdezorientowanych marynarzy z Lizbony. W szeregach Benficy brakowalo wyraznie kapitana(coz Vasco da Gama juz nie zyje), ktory moglby pociagnac gre. Simao zawiodl na calej lini, moze go dopadla choroba morska-100 tysiecy kibicow na stadionie. Barca atakowala, atakowala, ale neistety celowniki byly zle nastawione. 1 polowa calkowicie pod dyktando Barcelony, ktora nie schodzila z polowy Portugalczykow, jakby to byla ich polowa, i ich trawa. W 2 polowie Benfica zaczela dosyc ostro, ale odkrywanie nowych ladow trwalo zaledwie 5 minut i juz musieli sie cofnac do defensywy, bo wial juz wschodni huragan z wybrzezy Hiszpanii. Swietne pilki rozrzucal Iniesta, ktory mimo swojej bladosci gra jak prawdziwy rutyniarz. Larsson, zamknal usta wszelkim krytykom, panu Roncero pewnie sie lyso robilo :lol: . Eto'o charowal tak jak murzyni sciagani do Ameryki pld 400 lat temu. Ronaldinho czasem czarowal jak Bog, ktory mial przyjechac z za morza w swiecacej zbroji i podbic Ameryke. Puyol - prawdziwy kapitan. I nawet VV obronil, to co mial obronic :shock: . W 88 minucie "Czarna Perla" wpakowala pocisk prosto w serce Portugalczykom, a na reanimacje nie starczylo czasu.
"Karawela" Barcy rozpedzila sie na 90 minut i nawet wsteczne wiatry nie byly w stanie zatrzymac Ryja i jego "zolnierzy" od podbicia Lizbony. Czasem nasi zawodnicy mylili sie tak bardzo jak bardzo sie pomylil Wloch Krzysztof Kolumb, ktory doplywajac do Indi myslal, ze to Ameryka. Ale na szczescie "Blaugrana" przeplywac Ziemi naokolo nie musiala i zatopila przeciwnika.

Jestem ciekaw co powie Roncero. Ale nie zdziwie sie jak napisz "prawie jak Madryt"...tylko ze "prawie" robi wielka roznice :lol:

PS: wrocil i juz sie panoszy :P Niggaz milo , ze wrociles :P

Wróć do „Puchary Europejskie”