Ale tak na chlodno...
Barca zaczela na "hurraaaaaaa" i juz na poczatku Ronaldinho mogl zatopic statek z Portugalii....ale bosman bedacy na mostku ekipy ze "statku Da Luz" niesamowicie za pomoca busoli, kompasu, konstelacji gwiazd, czy sekstansu obliczyl w ktora strone zostanie poslany pocisk kalibru 668 mm.Moretto niczym James Bond wyciagnal kule i wprawil w zachwyt wiele Portugalek(portugalczyn
"Karawela" Barcy rozpedzila sie na 90 minut i nawet wsteczne wiatry nie byly w stanie zatrzymac Ryja i jego "zolnierzy" od podbicia Lizbony. Czasem nasi zawodnicy mylili sie tak bardzo jak bardzo sie pomylil Wloch Krzysztof Kolumb, ktory doplywajac do Indi myslal, ze to Ameryka. Ale na szczescie "Blaugrana" przeplywac Ziemi naokolo nie musiala i zatopila przeciwnika.
Jestem ciekaw co powie Roncero. Ale nie zdziwie sie jak napisz "prawie jak Madryt"...tylko ze "prawie" robi wielka roznice
PS: wrocil i juz sie panoszy



