Sevilla - Osasuna 1:1
Drużyna z Ramon Sanchez-Pizjuan zalicza trzeci z rzędu rozczarowujący sezon, tym razem stracili punkty z dobrze spisującą się w tym sezonie Osasuną. 1. połowa była dość wyrównana, choć ku jej końcowi ze wskazaniem na gospodarzy. Pierwszą dobrą sytuację mieli jednak piłkarze z Pampeluny - w 17 min. obrońcy Andaluzyjczyków zostawili dużo wolnego miejsca przed polem karnym Bryanowi Zaragozie, który skorzystał z tego i uderzył z prawie 30 metrów, sprawiając problemy Alvaro Fernandezowi. Sevilla odpowiedziała w 24 min. - Isaac Romero świetne dograł w pole karne do wbiegającego Djibrila Sowa, który jednak w niełatwej pozycji uderzył obok bramki. Gospodarze byli z czasem coraz groźniejsi - w 43 min. Carmona wycofał piłkę przed pole karne do Gudelja, którego potężne uderzenie obronił jednak Sergio Herrera. Wynik został otwarty dopiero po przerwie - kilka minut po wznowieniu gry przyszło ostrzeżenie dla Sevilli, dobrej sytuacji nie wykorzystał Moncayola. W 69 min. padł już gol - Ante Budimir świetnie wykorzystał dośrodkowanie w pole karne, uderzeniem głową po koźle pokonując Alvaro Fernandeza. Wyrównanie padło już w 72 min. - Saul Niguez świetnie obsłużył Lukebakio, a najlepszy strzelec Sevilli pewnie wykończył akcję. Obie drużyny próbowały przechylić szalę na swoją stronę - bliżej była jednak Sevilla, jednak w doliczonym czasie gry Lukebakio nie wykorzystał świetnej sytuacji, uderzając z wychodzącego z branki Sergio Herrerę (wydaje się, że lepszą decyzją byłaby próba minięcia bramkarza Osasuny).
Remis chyba bardziej satysfakcjonuje Osasunę, która utrzymuje się bardzo blisko strefy pucharowej. Piłkarzy z Pampeluny czekając teraz mecze z Deportivo Alaves (u siebie) i Espanyolem (na wyjeździe), a więc rywalami w ich zasięgu.



