St. Pauli - Werder 0:2
Dość pewne zwycięstwo Bremeńczyków nad popularnymi Piratami - zespół Ole Wernera zaprezentował się dzisiaj jako drużyna dojrzalsza, o większej jakości w ofensywie. Pierwszy kwadrans należał do gości, którzy dominowali i zepchnęli beniaminka do obrony. Już w 2 min. było blisko gola - strzał z ostrego kata wybronił Nikola Vasilij. Po początkowej przewadze Werderu Piraci zaczęli dochodzić do głosu i poczynać sobie coraz odważniej w ofensywie, ale wtedy stracili gola - w 24 min. Mitchell Weiser znakomicie rozprowadził akcję, dograł do Derricka Köhna, który precyzyjnym uderzeniem zmieścił piłkę przy dalszym słupku. Po przerwie mecz trzeba było przerwać z powodu (kolejnego już) zadymienia stadionu. Wkrótce po wznowieni ugry sytuację mieli gospodarze, strzał Johannesa Eggesteina (byłego piłkarza Werderu) obronił Michael Zetterer, ale dosłownie w kolejnej akcji padł gol na 2:0 dla Werderu - w 54 min. goście wyprowadzili błyskawiczny atak, dwoma podaniami dostając się pod bramkę St. Pauli, a sytuację sam na sam wykorzystał Marvin Ducksch. Po zdobyciu drugiego gola Werder cofnął się, a ambitnie grające St. Pauli przejęło inicjatywę. Gospodarzom wyraźnie brakowało jednak jakości w formacjach ofensywnych, sama walka to było za mało, by nadrobić tę różnicę. Groźnie pod bramką Werderu było w 69 min. - gospodarze przejęli piłkę w środku pola i popędzili w kierunku pola karnego, Carlo Boukhalfa oddał potężny strzał zza linii pola karnego, Zetterer efektowną paradą uratował jednak gości przed utratą gola. St. Pauli atakowało coraz większą liczbą zawodników, narażając się na kontry. W 91 min. dobić rywali mógł Oliver Burke, jego strzał obronił jednak Nikola Vasilij.
Mimo słabych wyników i krótkiej ławki wydaje się, że St. Pauli ma szanse na utrzymanie, głównie z powodu słabości rywali - Bochum i Holstein Kiel są głównymi kandydatami do spadku. Z kolei dla Werderu była to druga wygrana z rzędu - Bremeńczycy są już na 7. miejscu i strefa europejskich pucharów jest w zasięgu ich ręki.



