Abstrahując od całej dyskusji, ale nie wiem czy tylko ja mam takie wrażenie, że właśnie to jest taki cichy problem. Nie twierdzę, że jakiś kluczowy, ale taki o którym się nie mówi.
Traktowanie jako zabawkę, przedmiotu takiego jak auto, czyli przedmiotu głównie służącego do przemieszczenia się, który jednocześnie w nieodpowiednich rękach staję jest śmiertelnym zagrożeniem, jest trochę zgubne.
Trochę tak widzę na własnym przykładzie, jako małolat traktujesz auto jako "zabawkę", pośmigać, pobawić się, a potem to trochę wrasta w mentalności. Wtedy problem jest taki, że każdy z nas jest inny, ma inny charakter itp. Ktoś to okiełzna, a ktoś pójdzie o krok dalej.
Mnie się wydaje, że nie ma w ogóle edukacji na ten temat. A na ulicach ginie mnóstwo niewinny ludzi.



