Budapesztu oczywiście nie udało się zobaczyć, także plan na przyszły rok gotowy19B10 pisze: ↑20 gru 2023, 11:11Raczej nie stawiam sobie celów na dany rok, także ciężko później uznać czy udało się je zrealizować, ale gdyby go podsumować, to nie był wcale taki zły.
Owszem, znowu byłem w szpitalu, zaliczyłem skomplikowaną ponoć operację, ale nie było po niej powikłań, no i po dwóch latach mogę w końcu normalnie jeść, a było z tym już kiepsko. Na pewno dwie gastroskopie w jednym roku to o dwie za dużo, mam nadzieję że nie będę już musiał tego więcej przerabiać.
Zawodowo nic się nie zmieniło, co w zupełności mi wystarczy- chodzę tam tylko po to żeby było mnie stać na życie.
Wystartowałem w pierwszym w życiu wyścigu rowerowym, nie zabiłem się, było fajnie, pora na kolejne w 2024, przygotowania zostały już podjęte.
Jeżeli chodzi o podróże, to dalej celem numer jeden jest Budapeszt, może w końcu się uda.
Wyścig rowerowy nr 2 zaliczony, na nr 3 w przyszłym roku jestem już zapisany. Udało się zrobić 200 km za jednym podejściem i 5.000 rocznie, trzeba podkręcić- może uda się zrobić 250/6000? Próbować na pewno będę. A poza rowerem to jakiś bez wyrazu ten rok. Odpukać, nie działo się nic złego, ale pozytywnych wyskoków też było raczej niewiele, ale to może ze względu na to, że w lutym kod się zmienił, a z 4 z przodu to już nie to samo.
Dlatego wyjątkowo mam plan na przyszły rok- cieszyć się zwykłym dniem, zamiast oczekiwać nie wiadomo jakich uniesień.



