Ogólnie na ulicach tłumy, bardzo dużo różnych przybyszów (ciapaki, skośni, Włosi/Argentyńczycy), straszny hałas i gwar, momentami bardziej czułem się jak w jakiejś Hiszpanii czy Włoszech niż naszej części Europy.
Sam wyjazd powiedzmy 6/10, chodzenie po mieście z grupą emerytów i słuchanie o Janie Nepomucenie to nie są może wyżyny szaleństwa, ale coś tam człowiek posłuchał. Do Pragi wrócę na jakiś weekend jak będzie ciepło, no i jak będzie można swobodnie spacerować, bo wczoraj ludzi tyle, że nawet gdzieś tam się podeptali w wąskiej uliczce.




