Lazio 1-1 Como - 10.01.2025
Lazio znów zawiodło. Po tej fatalnej porażce w derbach z Romą, miałem nadzieję, że dzisiaj Rzymianie wezmą się w garść i pokażą, że potrafią wygrywać. No, ale niestety, nie tym razem. Zacznijmy od tego, że mecz mógł wyglądać zupełnie inaczej. Boulaye Dia miał świetną okazję na początku, naprawdę mogło to być 1:0, ale zabrakło odrobiny precyzji. Potem trochę było więcej spokoju, ale to Como zdawało się dominować przez długie minuty. Rzymianie byli ciągle spięci i nie mogli przejąć kontroli, co wyglądało na żart patrząc na to, że Lazio mogło aspirować teraz do bycia na podium (tak, mniej meczów reszta stawki ma rozegranych, ale jednak).
W końcu jednak po dośrodkowaniu Guendouziego, Dia przytomnie wykończył akcję i 1:0! Radość, nadzieje na rehabilitację, no ale... niestety to nie był koniec. Po przerwie grało się, jakby Lazio miało wszystko pod kontrolą, ale przychodzi czerwona kartka dla Tchaouny. A to był moment, który przekreślił marzenia o wygranej, od razu wiedziałem, że coś się rozsypie. Facet w ciągu minuty zebrał dwie żółte i już go nie było. Wiecie, jak to jest, drużyna z przewagą psychicznie dostaje skrzydeł. Como, zresztą, nie czekało długo i Cutrone (pozdro Patrick) wykorzystał sytuację, wyrównując na 1:1. I co teraz? Strata punktów, no i Lazio znów nie potrafi się zbliżyć do tej czołówki.
Można powiedzieć, że remis dla Como to może i zasłużony rezultat, ale z perspektywy kibica Lazio to czysta frustracja. Znowu te głupie błędy, które odbierają szansę na sukces. Czerwona kartka Tchaouny, przez którą Lazio zgubiło punkt, to wręcz symbol tego, jak ta drużyna czasem sama sobie strzela w kolano. Cóż, pozostaje mieć nadzieję, że w kolejnych meczach znajdą sposób, by nie popełniać takich błędów, bo w przeciwnym razie będą męczarnie aż do końca sezonu. Może Milan na poprawe humoru dziś wygra.



