Podbeskidzie Bielsko-Biała 2-1 Wisła Kraków - 17.01.2025
No i tak to się zaczęło, a raczej... nie zaczęło, jak powinno. Pierwszy sparing w nowym roku i od razu 1:2 z Podbeskidziem? Serio? Ja wiem, że to tylko sparing, że przegląd kadr, młodzież, testy i inne bajery, ale kurczę, taka porażka to nie jest coś, co chciałoby się oglądać, nawet w towarzyskim kopaniu.
Zaczęło się nawet spoko. Zwolak przypomniał, że jak trzeba, to potrafi znaleźć drogę do siatki – ładne dogranie od Fazlagicia, lekki fart, ale gol to gol. Myślałem, że to ustawi mecz, ale nie! Letkiewicz z Alfaro postanowili zrobić prezent gościom. Jakbyśmy to my byli drugoligowcami, a nie oni. Krótkie podanie, strata i bum – Klisiewicz wyrównuje. Ledwo zdążyłem dopić herbatę, a tu już drugi strzał od Lucjana. Dublet kolesia, a my w szoku.
Druga połowa? Było parę okazji, coś tam się działo, ale zabrakło wykończenia, pomysłu, albo po prostu jakości. Szanse mieli młodzi – Chromych, Baniowski, to fajnie widzieć, że dostają minuty. Tylko żeby jeszcze widać było, że oni chcą, że ciągną tę grę do przodu.
No, ale co tu dużo mówić – pierwszy sparing i zimny prysznic. Lepiej teraz niż w lidze, jasne, ale kto wie, czy ten początek nie ustawia już pewnego tonu? Mam nadzieję, że to tylko kwestia „rozruchu” i w kolejnych meczach zobaczymy bardziej zgrany, skuteczny zespół. Bo na razie... to takie granie na pół gwizdka.
Podsumowując – jak na sparing? Może i okej. Jak na ambicje Wisły Kraków? Oj, chłopaki, musicie pokazać, że macie w sobie więcej ognia, bo inaczej w tej lidze będzie ciężko, ciężej niż już jest…



