Wisła Kraków II 1-9 Wieczysta Kraków - 18.01.2025
Sparing, sparingiem, ale wynik 9-1? Co tu się wydarzyło? Jakby ktoś powiedział, że to koszykarski wynik, to bym uwierzył, a to przecież piłka nożna! Rezerwy Wisły, mimo że walczą na trzecim froncie, w tym meczu wyglądały, jakby zapomniały, po co wyszły na boisko. A Wieczysta? To był koncert na miarę Ligi Mistrzów, przynajmniej tak wyglądali na tle rezerw Wisły, a właściwie to Wisła była tu tłem.
Pierwsze 28 minut – spoko, jest 1-1, trochę nadziei, może Peszko ze swoją ekipą postanowił dać nam fory. Ale nie, od 29. minuty zaczęli nas ładować jak dzieci we mgle. Cztery bramki do przerwy? Krew człowieka zalewa. Po przerwie – zamiast jakiejś odpowiedzi od naszej strony – totalny pogrom. Jakby w przerwie kazali im tylko bronić w dziewięciu. Skończyło się na 9-1, a jedyny promyk nadziei dał Dawid Gap. Chłopak się nie poddał i przynajmniej raz pokazał, że mamy zęby.
Ale co z resztą? Wieczysta naładowana jak pistolet – transfery Brleka i Vukojevicia robią różnicę, a ich ambicje na awans widać w każdym meczu, nawet sparingowym. Chuma, Pietrzak, Torres – wszyscy tam grali, jakby od tego wyniku zależało ich życie. A nasza defensywa? Prawda boli – rozklejeni kompletnie. Jeszcze sami sobie gola strzeliliśmy, bo czemu nie dobić się własnoręcznie?
Na ten moment rezerwy Wisły okupują 12. miejsce w trzeciej lidze. I o ile liga ligą, to taki wynik w sparingu to zimny prysznic. Potrzebna jest jakaś mobilizacja, bo inaczej wiosna będzie bardziej lodowata niż te sparingi. Panowie, czas się obudzić, bo Wisła – ta z Reymonta i ta z niższych lig – ma kibiców, którzy chcą widzieć walkę, a nie takie wycieczki do siatki.



