KS Wieczysta Kraków 1-2 Budapesti Vasutas SC - Sparing - 25.01.2025
Wieczysta Kraków w końcu musiała uznać wyższość rywala – i to w sparingu z węgierskim drugoligowcem Budapesti Vasutas SC. Węgrzy, 6. drużyna swojej ligi, wcale nie wyglądali jak chłopcy do bicia, a Wieczysta... no, powiedzmy, że chyba jeszcze nie weszli na swoje obroty, oczekiwałem po nich więcej w starciu z takiego sortu rywalem.
Pierwsza połowa? Bardzo solidna. Paweł Łysiak pokazał, że ma nosa do takich sytuacji – pressing, odbiór, wejście w pole karne i gol jak z podręcznika. Taki gol, który z natury ma prawo się udać tylko na treningach, defensywa przeciwnika totalnie zaspała Szkoda, że po przerwie obraz gry zupełnie się zmienił. Najpierw defensywa się pogubiła i zostawiła Simona kompletnie samego. Wiadomo, że na takim poziomie ktoś to wykorzysta. Potem jeszcze Mikułko zaliczył słabszy moment – Szekely posłał bombę z 20 metrów i było po wszystkim. Dwa strzały, dwie bramki, a Wieczysta musi przełknąć gorycz porażki.
Okej, może to tylko sparing, ale z drugiej strony – od takiego składu (i budżetu!!) ludzie oczekują więcej, prawda? Nowi zawodnicy, Dijan Vukojević i Kuba Wiśniewski (pozdro Wisła), zaliczyli debiuty, ale ciężko jeszcze ocenić, czy wniosą coś ekstra. Na pewno czekam na więcej od nich i całego zespołu. Dobre wieści? Sparingi jeszcze się nie skończyły. Już za chwilę Dynamo Kijów – rywal zupełnie z innej półki, więc to będzie prawdziwy sprawdzian. A potem jeszcze ŁKS. Liczę,, że do marca, na ligę, chłopaki wejdą na pełnej petardzie, bo ambicje są spore i awans to obowiązek. Ta porażka? Okej, zimny prysznic. Teraz czas na odpowiedź, bo Wieczysta nie po to inwestuje w piłkę, żeby schodzić z boiska pokonana, zwłaszcza z rywalami w zasięgu.



