OGC Nice 2-0 Olympique Marsylia - Ligue 1 - 26.01.2025
Krew mnie zalewa, jak myślę o tym meczu. Co to w ogóle było?! Marsylia, drużyna, która ma walczyć o mistrza, a dostaje taki łomot od Nicei, jakbyśmy byli jakimś średniakiem z dolnej połowy tabeli. Naprawdę, śledziłem to z nadzieją, że po tej wpadce z Guessandem w 7. minucie się ogarniemy, ale co z tego, jak Bułka bronił wszystko, co leciało w jego stronę? Jakby miał magnes na piłki albo grał na kodach. Cztery celne strzały, zero goli – frustracja level hard.
Nasza obrona to jakiś żart. Jakim cudem pozwalamy Guessandowi tak nas ośmieszyć? Przerzutka nad Rullim? Serio? Rulli wysunięty jak na wycieczce, a reszta patrzyła, jak piłka wpada do siatki. No dobra, myślę sobie: "Dobra, jeden gol, zdarza się, podniesiemy się." Ale nie, bo druga połowa to dalsza część komedii w obronie. Guessand znowu szaleje, podaje do Cho, a ten bez większych problemów wbija nam drugiego. Rulli znowu bez szans, ale serio, gdzie była obrona? Spacerowała promenadą w Nicei?
Rabiot miał szansę, żeby coś zmienić, żeby wlać w nas odrobinę nadziei, ale nie, Bułka postanowił zamknąć ten mecz na kłódkę. Ten chłopak zagrał jakby to był finał mistrzostw świata, a nie zwykły mecz ligowy. Szanuję, bo występ życia, ale dlaczego akurat przeciwko OM?
To jest właśnie problem Marsylii – brakuje stabilności i konsekwencji. Jak mamy walczyć o mistrza, jak w kluczowych meczach gramy bez jaj ostatnio? Strata trzech punktów boli, ale to, że Nicea podeszła na cztery punkty, boli jeszcze bardziej. Jeśli teraz nie zareagujemy, to już możemy zapomnieć o mistrzostwie, bo PSG nam odjedzie, a za plecami czai się taka Nicea. Kurde, chłopaki, ogarnijcie się, bo jak tak dalej pójdzie, to zamiast na szczycie będziemy się bić o miejsce w top 4.
Marsylia ma serce, Marsylia ma kibiców, ale czasami mam wrażenie, że piłkarze o tym zapominają. Nicea wygrała zasłużenie, ale to my pozwoliliśmy im wyglądać jak drużyna z topu. Trzeba wziąć się w garść, bo w takim stylu nie wygramy niczego.



