Borussia Dortmund 3-1 Szachtar Donieck - Liga Mistrzów - 29.01.2025
Borussia w końcu pokazała, jak powinna wyglądać gra zespołu, który chce naprawdę liczyć się i na krajowym podwórku i międzynarodowym. 3:1 to brzmi świetnie, ale kurde, ten brak awansu od razu do 1/8 to strzał prosto w serce. Zwycięstwo daje nam pewność siebie, ale jedno oczko więcej i moglibyśmy odetchnąć. Ten mecz to była okazja, żeby pokazać pełną moc, a mimo wygranej mam poczucie, że mogliśmy jeszcze bardziej pogrążyć Szachtara.
Początek meczu – petarda. Guirassy, gość, który chyba nie ma zamiaru zwalniać tempa. Jego bramka w 17. minucie, całkiem ładna. Widać było, że Borussia wchodzi na boisko z wielką chęcią do grania i dominacji. Przed przerwą jeszcze to podwyższenie – Brandt i Guirassy, ta dwójka to była jak maszyna do robienia bramek. Ale kurde, już wtedy wiedziałem, że mimo tego komfortowego wyniku, Szachtar wciąż może nas zaskoczyć.
I tak się stało. 50. minuta, Marlon Gomes strzela i nagle wkracza do akcji ta niepewność. Jeden gol i robi się gorąco. Mimo że dominowaliśmy, to nie mogłem się pozbyć wrażenia, że Szachtar może tu coś wykombinować. Oczywiście Borussia wzięła sprawy w swoje ręce i Bensebaini w końcu dobił wynik na 3:1. To była taka "ulga" – to uczucie, że BVB już na pewno wygra, ale jeszcze przez chwilę czułem że mogło być lepiej.
Siedem celnych strzałów? To za mało. Może być więcej. Czuję, że Borussia nie do końca wykorzystała swoją przewagę, a Szachtar pokazał, że mimo wszystko potrafią zagrozić. 46% posiadania piłki? No, w sumie to nie zdominowaliśmy ich tak, jak bym chciał. Czekam na mecze, gdzie Borussia wejdzie na boisko, zmiażdży wszystkich i wejdzie na poziom, na którym powinna być – czyli na szczycie.
Ale no, 3:1 to zawsze 3 punkty i jak na razie, mamy to, podobała mi się mimo wszystko dyspozycja Borussii w tej fazie ligowej LM, oby pucharowa była równie dobra. Podobno Niko Kovac na horyzoncie jest realny, nie miałbym chyba nic przeciwko.



