Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Awatar użytkownika
Precel
Kluczowy Zawodnik
Kluczowy Zawodnik
Posty: 1202
Rejestracja: 28 lis 2022, 12:56
Reputacja: 239
Kibicuję: TSW
Lokalizacja: Kraków

Manchester United (zbiorczy) (cz.2)

Post autor: Precel » 31 sty 2025, 13:02

FCSB 0-2 Manchester United - Liga Europy - 30.01.2025

Zaczęło się spokojnie, ale szybko widać było, że Manchester to jednak klasa. Na początku trochę jakby luzacko, żadnego szaleństwa, ale potem zaczęły się te drobne błędy, te „niebezpieczne” sytuacje, które tylko podkręcały atmosferę. De Ligt, taki wielki gość, po prostu nie trafił w piłkę, jakby miał ciut za duże stopy. A potem ten Popescu z FCSB? Gość przegapił szansę na 1:0 – trafił końcówką buta i piłka poszybowała obok bramki. Z jednej strony trochę pech, ale z drugiej – to nie była jakaś wielka okazja, więc United mogło odetchnąć.

Widać, że w 15. minucie Martinez już zaczął rozkręcać grę. Te jego podania, to było coś, próbował rozgrywać. Nawet Hojlund miał okazję, ale Mainoo – o matko, taka szansa i strzał nad poprzeczką. Kiedy to zmarnował, myślałem, że oszaleję, ale to był dopiero początek. Po przerwie, kiedy Ruben Amorim zmienił skład, to już zaczęło się dziać na poważnie. Garnacho wszedł jak burza – ten błąd Alhassana, który dał mu piłkę, a Garnacho trafił w słupek. Mówię wam, wtedy zaczęło być widać, że FCSB nie mają nic do powiedzenia. Po prostu za słabi i że nic tu nie zrobią.

W końcu Dalot trafił pierwszą bramkę, a tak go tu ciśnięto xD Cała akcja jak na treningu: Mainoo od bramki do Dalota, który po prostu wpakował piłę do bramki jak do szafy. Ale to, co się działo później – Birligea strzela, poprzeczka, i potem Tanase trafia w bok bramki… FCSB zaczęło się otwierać, a United dosłownie je zmiażdżyło.

A potem Mainoo, ten chłopak jest naprawdę spoko. 2:0, uderzenie po ziemi i naprawdę czuć było, że mecz już jest ustawiony. FCSB miało swoje chwile, ale nie miało jakości, by przełamać United. Na końcu to już była tylko formalność – kilka niecelnych strzałów, Bayindir obronił, a Casemiro i Fernandes mogli skombinowac trzecią bramkę, ale trochę się zagapili.

Manchester United wchodzi do 1/8 Ligi Europy i szczerze mówiąc, z takim spokojem, że można im tylko pozazdrościć. Niby nie grali rewelacyjnie, ale pokazali klasę, jak trzeba było. FCSB? No cóż, spróbowali, ale to jednak nie ten poziom.

Wróć do „Anglia”