Bayer Leverkusen - Hoffenheim 3:1
Nie liczyłem, że wywieziemy cokolwiek z Bay Arena i niespodzianki rzeczywiście nie było. Co gorsza, plaga kontuzji przybiera coraz większą skalę - z urazem kostki wypadł tym razem Kramarić, natomiast coraz dłużej gra powracający po urazie Bülter. Pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Leverkusen - Aptekarze z łatwością dochodzili do sytuacji bramkowych, prowadzenie obejmując w 15 min. Boniface nieźle uderzył z dość ostrego kąta, ale Luca Philipp powinien był to obronić. W 19 min. było już 2:0 - Frimpong wygrał pojedynek biegowy, urwał się defensywie Hoffenheim i wykorzystał sytuację sam na sam z Philippem. Hoffenheim miało problem z tym, by wyprowadzić jakąkolwiek sensowną akcję ofensywną, dopiero w ostatnich 10 minutach pierwszej połowy zaczęły się pojawiać jakieś jaskółki. Najgroźniej było w 45 min., kiedy to strzał Bültera z ostrego kąta obronił Hradecky. Po przerwie Bayer szybko podwyższył prowadzenie - w 51 min. przez obronę Hoffenheim znakomicie przedarł się Emiliano Buendia, jego strzał obronił nogą Philipp, ale dobitka Schicka pod poprzeczkę była nie do obrony. W 55 min. mógł paść kolejny gol dla Aptekarzy, tym razem jednak w sytuacji sam na sam Frimpong próbował podcinać piłkę nad Philippem, który zdołał to wybronić. Dość niespodziewanie sprawy skomplikowały się dla gospodarzy [po drugiej żółtej kartce dla Alexa Grimaldo. Chwilę później gola dla Hoffenheim zdobył tuż po wejściu na boisko Gift Orban - Hradecky obronił strzał Bischofa z rzutu wolnego, jednak piłka wróciła w pole bramkowe, a tam w zamieszaniu Nigeryjczyk najszybciej doskoczył do piłki i z bliska wpakował ją do siatki. Niestety, zespół Christiana Ilzera zupełnie nie potrafił wykorzystać gry w przewadze - choć Hoffenheim często było przy piłce na połowie rywala i atakowało, to przez kolejne pół godziny praktycznie nie stworzyli sytuacji pod bramką Hradecky'ego. Było za to sporo fauli, przepychanek i spięć, na przy których goście tracili cenny czas. Dopiero w doliczonym czasie gry po dośrodkowaniu Akpogumy Alexander Prass mocno uderzył z powietrza, jednak bramkarz Bayeru był na posterunku.
Na szczęście wszystkie trzy zespoły zajmujące miejsca za nami w tabeli (Heidenheim, Holstein Kiel i Bochum) przegrały swoje mecze, więc przewaga Hoffenheim nad strefą spadkową utrzymała się.



