Corinthians pisze:Nie wiem czy pasuje tutaj pojęcie Wolności Słowa, ale chyba tak. Czemu nikt tego nie chce nosić? Może się boją? Może nagle zmieniają poglądy? Sondaże, chociaż nie zawsze wiarygodne mówią: wieksza część Polaków chce zalegalizowania aborcji... Ale przyznają to tylko wtedy, gdy są anonimowi...
Zaczne od końca, w końcu to nie matematyka (mój nauczyciel od matematyki, swoją drogą bardzo dobry profesor, jak odpowiadałem przy tablicy: "Bartek, ja wiem że do koleżanki na wakacjach to można z różnych stron się dobierać, ale do zadania to zawsze od przodu"). Może i Wolność Słowa masuje, tyle że Wolność Słowa to nie może być wolność od zasad moralnych.
Argument o sondażach troche dziwny jak dla mnie. O moralności nie mogą mówić sądaże, dlatego pomysł referendum w sprawach takich jak aborcja, eutanazja, kara śmierci. Społeczeństwo jest złe, gdyby nie było po co były by prawa. Jak więc źli mogą mówić o dobru i moralności. Czy gdyby większość ludzi popierała kradzieże samochodów to należało by je zalegalizować?
Co do samych koszulek - to może cześć ludzi która się utożsamia z ich treściami uważa jednocześnie, że o takich rzeczach nie powinno się dyskutować na koszulkach - na ulicy.
Co do Che to wg twojego rozumowania powinien być dopisek obok jego popartowskeij twarzy za to jak umarł. Bo ja sobie nie wyobrażam, ze patrząc na kogoś widzi się tylko jakiś jego fragmęt życia. Ten człowiek byl zły, był świadom tego, że rewolucja niesie setk ofiar za sobą, ale mimo to brnął w nią. On nie był buntownikiem tylko kimś owładnietym przemożną chęcią zrealizowania rewolucji - analogicznie jak Lenin: "po trupie Polski, zaniosą rewolucję do Niemiec". A Che nie umarł jak bohater tylko tak jak powinien każdy zbrodniarz. Nie szanował ludzkiego życia, nawet własnego.



