Jestem obecnie w temacie i obejrzałem przez ostatnie kilka miesięcy sporo mieszkań na rynku wtórnym. Fakt, ludzie są odklejeni i liczą, że za gówno dostaną miliony monet, a potem miesiącami bujają się ze „sprzedażą” (ja to raczej nazywam wystawianiem dla sportu, ewentualnie po to, żeby sobie poprawić samopoczucie tym jak inwestycja rośnie, tylko szkoda, że za taką cenę nie kupi tego nikt). Z drugiej strony - fajne mieszkania nadal schodzą w ciągu kilku tygodni, wystarczy tylko nie odlecieć z ceną.
Z perełek to miałem dwa ciekawe doświadczenia, oba z mieszkaniami, które były wystawione przez hieny tzn. pośredników.
Absolutny must have to dla mnie garaż podziemny, nie oglądam nic bez garażu/z miejscem na zewnątrz. W jednym z ogłoszeń okazało się (oczywiście dopiero na miejscu), że garaż owszem jest, ale 3 bloki dalej xD
Drugi to mieszkanie w bloku, w którym, cytując pośrednika „mieszkańcy podjęli wspaniałą inicjatywę podwyższenia funduszu remontowego”. Brzmi spoko, tylko problem w tym, że blok ma rok, a mieszkańcy mają 5 lat na zgłaszanie usterek z tytułu rękojmi, więc to, że muszą się sami zrzucać na naprawę rozjebanego bloku mówi tyle, że dev postawił [ch**] budynek i teraz nie da się od niego wyegzekwować napraw fuszerki.



