Wawelskiego.
Tak, byłem i nie wiem co się stało. Od 11 listopada biegałem może 6 razy (nie licząc rozgrzewek na silowni) w tempie 5:30-6:00 i ani razu więcej niż 10km. A wczoraj tak zmarzłem przed tym startem, że stwierdziłem że zacznę mocniej i zobaczymy.
45:03, życiówka na zawodach, wg zegarka 44:43. Brakło 3 sekund do rekordu jaki mam na garminie. Także jestem mega zadowolony. Myślę, że na przestrzeni następnego miesiąca zacznę już coś regularnie biegać.



