w ogóle to jest jakieś dziwne. Niektóre amstaffy potrafią skakać nawet na 1,5 metra, a niektore mają problem żeby wyskoczyć na 70cm. Ciekawe skąd taka różnica.
Mój ostatnio miał pojedynek z kotem. Mijaliśmy na spacerze jakieś domki i w jednym za ogrodzeniem stał kot, tak jakby pilnował domu. Mój pies, jako że ma zerowy instynkt samozachowawczy i chce się bawić to ogon w ruch i podszedł się bawić. Niestety kot nie docenił jego zamiarów i po pierwszym haku z góry Vito musiał się wycofać. Niby jakieś tam lekkie zadrapania na nosie były, ale nie pozostał dłużny. Odszedł metr dalej, zesikał sie na ogrodzenie obok kota i z dumą wycofał machając ogonem. Ogólnie starcie na remis, z lekkim akcentem dla Vito, bo mimo wszystko ostatnie słowo należało do niego.



