Żartowałem, zapomnę szybko, bo
Nie wiem czy człowiek dojrzał i mniej emocjonalnie podchodzi do piłki czy jest aż tak nasycony tym wygrywaniem LM, że w ogóle to nie rusza (w sensie wiadomo, że denerwuje, ale siedzisz sobie po fakcie, słuchasz Lady Panku, nóżka chodzi dla mnie i ogólnie czillera niezła przy okazji pisząc sobie wpis na najlepszym forum piłkarskim), ale to kolejny występ z tego sezonu, który można zaszufladkować w kategorii "dramatazo".
Nie chcę mi się nawet znęcać nad każdym z osobna, bo coś tam naskrobałem wczoraj, po co powielać to samo dzisiaj. Polećmy klasykiem, "Noventa minuti en el Bernabeu son molto longos", o takiej narracji będziemy czytać przez najbliższe dni, przede wszystkim ze strony hiszpańskich pismaków. I jasne, można przywoływać po raz enty mit Bernabeu, można pisać, że to wiecznie przegrany Arsenal i w rewanżu wszystko się może wydarzyć blababla, ale nie ma argumentów ten Real by stawiać się w tym sezonie rywalom z tej samej/półki niżej (patrząc na personalia składu, a nie na formę), bo zwyczajnie w świecie gramy cały sezon mniejszą lub (częściej) większą padlinę i tu przy całej sympatii (ogromnej) do Carlo, jak kilka tygodni temu pisałem "nie zwalniam Carlo, ale..." (i jakieś wysrywy dalej) tak teraz, niezależnie czy my wygramy tryplet czy wpadnie nadaplete (zanosi się na to drugie, hehe) tak pora szukać nowego trenera.
Siadłby potężny Jurgen, może już ogarnął lepiej ten hiszpański.


