Copa Libertadores

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Copa Libertadores

Post autor: Cement » 13 kwie 2025, 22:56

Rozpoczęła się kolejna edycja Copa Libertadores - mamy za sobą rundy eliminacyjne i dwie kolejki fazy grupowej. Jest to druga edycja z rzędu bez Boca Juniors w fazie grupowej, piłkarze z La Bombonery zostali niespodziewanie wyeliminowani w rzutach karnych w II rundzie eliminacyjnej przez Alianzę Lima, gdzie drugą młodość przeżywa 40-letni napastnik Hernan Barcos, znany jako El Pirata. Meczów pierwszej kolejki nie oglądałem, a niespodzianek było kilka. W grupie H boliwijski debiutant San Antonio Bulo Bulo pokonał 3:2 Olimpię Asuncion po golu z karnego w doliczonym czasie gry, zaś broniące trofeum Botafogo przegrało 0:1 z Universidad de Chile. Ciekawie było też w Limie, gdzie Sporting Cristal dwukrotnie odrabiał straty w meczu z Palmeiras, by przegrać 2:3 po golu reprezentanta Kolumbii Richarda Riosa w doliczonym czasie gry.

Mecze 2. kolejki fazy grupowej już oglądałem. Bardzo źle zaczęli rozgrywki Talleres, argentyński zespół po porażce 0:1 u siebie z Sao Paulo przegrał 0:2 z paragwajskim Libertad. Za ciosem poszło Universidad de Chile, tym razem pokonując na wyjeździe 2:1 Estudiantes (gola z karnego zdobył wielokrotny reprezentant Chile Charles Aranguiz).


Grupa B

River Plate - Barcelona Guayaquil 0:0
Gospodarze byli faworytem, jednak przy pustych trybunach El Monumental naprzeciw nich stanął niewygodny rywal - ekwadorska Barcelona Guayaquil w III rundzie eliminacyjnej wyeliminowała Corinthians. Pomimo przewagi piłkarzy River przez większość meczu, ekwadorski zespół dobrze się bronił i dowiózł korzystny dla siebie remis do końca (w pierwszym meczu wygrali 1:0 z innym ekwadorskim zespołem, Independiente del Valle). Prowadzenie gospodarze mogli objąć dość szybko - już po kilku minutach wychodzący z bramki Jose Contreras faulował piłkarza River. Jedenastkę wykonywał w 6 min. Sebastian Driussi, ale uderzył na wysokości najlepszej dla bramkarza, a Contrera wyczul jego intencje i świetną interwencją naprawił swój błąd. River kontynuowało ataki, ale obrona Barcelony była dość dobrze zorganizowana. W 54 min. Contreras po stracie gości przed własnym polem karnym dwukrotnie uratował zespół przed utratą gola - efektowną paradą obronił uderzenie Driussiego i zdążył się zebrać, by obronić dobitkę głową w wykonaniu Franco Mastantuono. Okazję do zdobycia gola miał też w 64 min. po ładnym rozegraniu piłki Facundo Colidio, ale uderzając z lewej strony pola karnego posłał piłkę nad bramką. Ogólnie rzecz biorąc zespół River Plate był bez wątpienia piłkarsko lepszy, ale w ofensywie za mało było konkretów, a ekwadorski zespół bronił dość solidnie.



Grupa C

Flamengo - Central Cordoba 1:2 (de la Cruz 61' - Heredia 24'-karny, Florentin 44')
Duża niespodzianka na Maracanie - Flamengo przegrało z debiutującym w Copa Libertadores argentyńskim zespołem Central Cordoba po bardzo słabym występie. Goście, choć rozpoczęli mecz z defensywnym nastawieniem, prezentowali się nieźle - już w 7 min. świetny strzał z dystansu Briana Cufre z wysiłkiem bronił argentyński bramkarz Agustin Rossi. Gospodarze byli bliscy objęcia prowadzenia w 12 min., kiedy to po rozegraniu z klepki strzał De Arrascaety obronił nogą bramkarz gości Alan Aguerre. Niespodziewanie, w 24 min. zespół z Argentyny objął prowadzenie - po niepotrzebnym zagraniu ręką przez Leo Pereirę w polu karnym (sytuacja nie była groźna) rzut karny wykorzystał uderzeniem po ziemi w prawy dolny róg najlepszy strzelec Central Cordoby, Leonardo Heredia. Jeszcze przed przerwą przyjezdni podwyższyli prowadzenie - w 44 min. po dośrodkowaniu z rzutu wolnego z lewej flanki nabiegający na piłkę Paragwajczyk Jose Florentin idealnie uderzył głową pod poprzeczkę. Po przerwie inicjatywa należała do Flamengo, ale budowanie ataków pozycyjnych szło brazylijskiemu zespołowi słabo - brakowało sytuacji bramkowych, a agresywnie broniący zespół gości wyprowadzał groźne kontry. Po jednym z takich wypadków bliski zdobycia gol był Luis Angulo, bramkarz Flamengo wychodząc poza pole karne klatką piersiową obronił strzał Kolumbijczyka. Dopiero w 61 min. Nicolas de la Cruz ładnym uderzeniem z rzutu wolnego zdobył bramkę kontaktową. Myślałem, że teraz zacznie się oblężenie bramki Cordoby i że Argentyńczycy tego nie dowiozą, ale nie nastąpiło to - Flamengo nadal grało ospale i bez pomysłu. W doliczonym czasie gry goście wyprowadzili kolejną świetną kontrę i znów Agustin Rossi uratował swój zespół przed utratą gola. Tuż przed końcowym gwizdkiem Flamengo było bliskie wyrównania - po wrzutce z prawej flanki z bliska główkował Bruno Henrique, jednak był piłkarz Wolfsburga trafił w słupek, nikt nie zdążył z dobitką. Jak na potencjał ofensywny Flamengo, był to bardzo słaby występ drużyny z Rio de Janeiro.


Wróć do „Piłka nożna na świecie”