Udało się zaprzepaścić szansę na to by mega ważne punkty pojechały do Hamburga.
Mogło się wydawać, że po szybkiej czerwonej kartce już w trzeciej minucie meczu dla zawodnika Schalke będzie łatwo, ale tak nie było i oczywiście trzeba było sobie to jeszcze bardziej skomplikować stratą bramki, skąd to znają fani HSV.
Natomiast od wyrównującego trafienia na 1:1 spotkanie zrobiło się jednostronnie, było widać przewagę, nawet padła bramka na 2:1 jeszcze przed przerwą. Druga połowa słaba ale pod kontrolą i co? no gówno, oczywiście strata bramki na 2:2, nerwowa próba odrobienia, ale bez skutku. Tak się właśnie to robi grając cały mecz 11 na 10. Jestem pod wrażeniem.
Jeszcze po końcowym gwizdku już po zebraniu drużyny w kółko doszło do wymiany zdań pomiędzy dwoma zawodnikami HSV, pisząc delikatnie nie wyglądało to jak zaproszenie na kolację po meczu.
Będzie ciekawie, jutro Köln ma szansę wskoczyć na fotel lidera.
Plusem jest jednak to, że we wcześniejszych sezonach rywale HSV punktowali jakby mocniej z większą pewnością. Aktualnie dużo ekip gubi punkty, więc wszystko jest jeszcze do zrobienia.



