Hoffenheim - Mainz 2:0
Tydzień temu Hoffe odniosło bardzo ważne zwycięstwo nad walczącym o awans do Ligi Mistrzów Mainz. Podopieczni Ilzera wreszcie zagrali dobry mecz w obronie, i to pomimo braku pauzującego za czerwoną kartkę Ostigarda, który w poprzednich meczach dawał dużo jakości na środku obrony i jest chyba najlepszym zimowym wzmocnieniem. Wieśniacy szybko objęli prowadzenie - świetne dogranie wzdłuż bramki aktywnego jak zawsze Toure wykorzystał Kramarić, z bliska trafiając do siatki. Po utracie gola Mainz przejęło inicjatywę, parę razy zagrażając bramce gospodarzy - w 29 min. Weiper uderzył z półobrotu z okolic linii szesnastki bardzo mocno, ale w sam środek bramki, gdzie dobrze ustawiony Baumann odbił piłkę. W 32 min. Hoffenheim, mimo zepchnięcia do defensywy, podwyższyło prowadzenie - Toure znów przedarł się prawą flanką i dograł do Kramaricia, który nieatakowany miał dużo miejsca i czasu, dzięki czemu spokojnie przymierzył przy prawym słupku. Mimo przewagi Mainz, defensywa Hoffenheim trzymała się dobrze, a po przerwie piłkarze Christiana Ilzera mogli nawet podwyższyć prowadzenie - po rzucie rożnym groźnie główkował Arthur Chaves, z interwencją zdążył jednak Robin Zentner. Goście naciskali coraz mocniej, sytuacji bramkowych nie wykorzystali Weiper (niecelna główka) oraz Japończyk Kaishu Sano, który w 67 min. główkował po rzucie rożnym nad bramką. Tym razem odbyło się jednak bez poważniejszych błędów w defensywie, w efekcie Hoffenheim wygrało mecz u siebie bez straty gola po raz pierwszy od... 2023 roku, kiedy pokonali Schalke 2:0. Był to naprawdę dobry występ - skuteczność w ataku, solidna obrona - widać, że praca Christiana Ilzera zaczyna przynosić efekty.
W ostatni weekend nie było już tak dobrze - porażka 2:3 z Freiburgiem na wyjeździe - ale przegrały też drużyny Heidenheim, Bochum i Holstein Kiel, utrzymuje się więc osiem punktów przewagi Hoffenheim nad strefą barażową. Przy czterech kolejkach do końca, jest to dość komfortowa sytuacja.



