Zanosi się na pierwszy tytuł dla Chin, czego mogłem oczekiwać już z dziesięć lat temu. Tylko że wtedy chyba jeszcze to było dla nich za wiele. Nawet nie styl w jakim wygrywa (na razie) ten pojedynek Zhao Xintong, ale to skąd wszedł do tego finału, bo wciąż jest amatorem i przebijał się z najniższej rundy eliminacji.
To tez najpewniej może być pierwszy taki przypadek w historii?
To co, za pięć lat w takim finale obejrzymy naszego Michała Szubarczyka?



