Przed sezonem pewnie mało kto obstawiał taką kampanię w wykonaniu Barcelony, która kadrowo delikatnie mówiąc nie zachwyca. Brawa dla niemieckiego bajeranta, wykrzesał z tych chłopaków sporo dobrego. Kolejny raz zespół z Katalonii podniósł się z desek, niektórzy po takich gongach jak w tym dwumeczu pewnie po przerwie dostaliby jeszcze następne dwa.
Co do samego meczu - uczta. Gołe, zwroty akcji, dramaturgia. Istny rollercoaster, gdzie dwóch bokserów okłada się niespecjalnie pilnując gardy. Nie ma co rozstrząsać pseudokontrowersji. Ktoś musiał przegrać, wielkich wałków nie było. Oby więcej takich spotkań, gdzie szkoda odejść na minutę od odbiornika.
Gratulacje też dla Interu. Z nieba do piekła, potem znowu winda do góry. Niezdrowo zazdroszczę przeżyć zagwarantowanych przez ekipę Szymka.



