Mecz faktycznie nie był porywający, ale to trochę zrozumiałe, stawka olbrzymia, a piłkarze mają w nogach 46 kolejek.
Sunderland finalnie zwycięża 2:1 Coventry, zwycięża trochę szczęśliwie po fatalnym błędzie którego dopuścił się Milan van Ewijk dosłownie wystawiając piłkę rywalowi do wyjścia sam na sam. Trochę szkoda chłopaka, cały mecz grasz dobrze, przychodzi jeden moment nieuwagi i wszystko w pizdu, no ale tak to bywa.
Rewanż powinien być ciekawszy, dzisiaj ewidentnie było widać, że ekipa czarnych kotów przyjechała przede wszystkim nie przegrać. W rewanżu Coventry musi wyjść na pełnej, co być może spowoduję dużo atrakcyjniejsze widowisko.



