Wyjątkowo dobry wynik. Ale to Rybnik. Kibice gości wykupili tak dużo biletów, że dostali dodatkowe sektory dla siebie
Przyjedź i sprawdź ulice, nie przypominam sobie, kiedy ostatnio spotkałam tutaj kogokolwiek w biało-zielonych barwach.
21 lat mieszkałam przy stadionie Włókniarza, wciąż mam tu rodzinę. Dzielnica od zawsze żyła żużlem, ale w barwach się tu nie chadzało, bo żużel przyciąga aspektem społecznym – piwo z ziomkami i pomysł na wyjście z rodziną – a nie kibicowskim.
Mieliśmy ruch kibolski w latach 90 i nowo powstały ruch „ultras”, który miałam okazję współtworzyć 23 lata temu, ale tego nie da się porównać do kibicowania na piłce czy życia życiem klubu. Większość stadionu to wciąż typowy piknik – za co ja akurat żużel zawsze lubiłam, bo szło się tam w kilkanaście osób i mimo że same wyścigi trwają mniej niż 20 minut to chciało się tam siedzieć kilka godzin


