Hoffenheim - Bayern 0:4
Drużyna Christiana Ilzera zakończyła sezon dotkliwą porażką z Bayernem, ale nie ona była najważniejsza, bo dzięki porażce Heidenheim z Werderem 1:4 Hoffenheim utrzymuje się w lidze bezpośrednio, bez baraży. Od początku meczu dominowali Monachijczycy, choć dość długo defensywie Hoffenheim udawało się zapobiegać poważniejszym zagrożeniom pod bramką Baumanna. W 33 min. uderzeniem nad murem z rzutu wolnego wynik otworzył Olise - wydaje się, że Baumann mógł tu zrobić więcej. Po tym golu Hoffenheim wreszcie podjęło jakieś próby akcji ofensywnych - dobrą pozycję do strzału miał Adam Hlozek, jednak sprzed pola karnego posłał piłkę obok bramki. Po przerwie Wieśniacy zagrali nieco odważniej, przynajmniej do czasu - w 51 min. świetne podanie dostał Kramarić, oko w oko z Neuerem posłał jednak piłkę niewiele obok dalszego słupka. W 54 min. na 2:0 dla Bayernu trafił z dość ostrego kąta Kimmich, w czym pomógł mu jednak rykoszet od próbującego interweniować Ostigarda. To jeszcze nie dobiło Hoffenheim - w 66 min. kolejną sytuację miał Kramarić, po jego strzale piłkę świetne sparował Neuer, a po wynikłym z tego rzucie rożnym Ostigard główkował minimalnie nad bramką. Końcówka należała jednak zdecydowanie do Bayernu - w 81 min. Kane trafił w słupek, ale piłka wróciła do Anglika, ten wyłożył ją Gnabry'emu, który precyzyjnym uderzeniem przy prawym słupku podwyższył wynik. Gospodarze byli już rozbici i w 86 min. stracili kolejnego gola - Harry Kane mocnym uderzeniem z bliska pod poprzeczkę wykorzystał niezdecydowanie obrońców. Bayern miał na koncie 99 goli w tym sezonie Bundesligi - Monachijczycy pewnie zdawali sobie z tego sprawę, toteż do końca atakowali. W doliczonym czasie gry znakomitej okazji nie wykorzystał Sane, w sytuacji sam na sam z Baumannem próbował jednak podcinać piłkę, a doświadczony bramkarz Hoffenheim wyczekał do końca, nie położył się i obronił. Miłym akcentem było pojawienie się na bisku w końcówce wracającego po bardzo długiej kontuzji Ihlasa Bebou - Togijczyk zagrał tym samym po raz pierwszy w sezonie.
Ciężko się to oglądało, ale wynik nie był we wczorajszym meczu najważniejszy - ważne, że udało się utrzymać. Teraz potrzebne jest porządne wietrznie kadry (z powodu kontuzji i koniecznych transferów rozrosła się ona niesłychanie), wyleczenie kontuzjowanych i mam nadzieję, że w przyszłym sezonie Hoffenheim znów zaatakuje górną połowę tabeli.



