Liga belgijska

Awatar użytkownika
Cement
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 4257
Rejestracja: 25 lut 2012, 15:26
Reputacja: 2550
Kibicuję: Cementarnica 55 Skopje

Liga belgijska

Post autor: Cement » 29 maja 2025, 0:48

Faza play-off, 10. kolejka

Union Saint-Gilloise - KAA Gent 3:1 (Ivanović 11' David 68' 75' - Gudjohnsen 45')
Sebastien Pocognoli i jego drużyna przypieczętowali historyczny tytuł mistrzów Belgii, pierwszy od 1935 r. dla Unionu :brawo:. Gent przegrał poprzednie sześć meczów, w większości wysoko, ale jedna było trochę nerwowo, bo goście postawili trudne warunki. W 11 min. gospodarze objęli prowadzenie po sprytnie rozegranym rzucie rożnym - zamiast dośrodkowania poszło wyłożenie piłki do Franjo Ivanovicia, który skutecznie uderzył przy biernej postawie zaskoczonej obrony Gent. Przez resztę 1. połowy gra nie układała się jednak Unionowi - za sprawą agresywnie grającej defensywy Gent gospodarze nie potrafili stworzyć sobie kolejnych sytuacji bramkowych. Z kolei goście byli bliscy wyrównania w 16 min., kiedy to po dograniu Araujo z lewej flanki piłka trafiła do Gendelmana, ten zaś posłał ją wolejem niewiele obok lewego słupka. W ostatniej minucie podstawowego czasu gry padło niespodziewane wyrównanie - po dograniu Vanzeira z kilku metrów do siatki trafił Islandczyk Gudjohnsen. Po przerwie gra początkowo też nie układała się Unionowi, choć po wrzutce z rzutu wolnego Koki Machida główkował w słupek. Doskonałe efekty przyniosły zmiany w postaci prowadzenia na boisko Promise'a Davida i Alessio Castro-Montesa - w 68 min. po fatalnym błędzie obrony Gent, która sprezentowała piłkę gospodarzom, kanadyjski napastnik zdobył w sytuacji sam na sam drugiego gola dla Unionu. W 75 min. David dobił gości skutecznym uderzeniem głową po dośrodkowaniu Vanhoutte'a. Reszta meczu była już po prostu formalnością, dograniem rozstrzygniętego spotkania, zaś po końcowym gwizdku setki kibiców Unionu zalały murawę. Kamery wyłowiły m.in. starszego pana, którzy trzymał kartkę w barwach Unionu z napisem mówiącym mniej więcej "kibic od 52 lat - czekałem na tę chwilę" - piękne sceny.

Cieszy mnie ogromnie tytuł Unionu - zasłużyli, zwłaszcza, że potrafili się odbudować po utracie kluczowych graczy w letnim oknie transferowym. W ubiegłym sezonie Union prowadził po sezonie zasadniczym i podział punktów wraz z lekkim kryzysem odebrały im tytuł, tym razem było odwrotnie - Union okazał się wielkim beneficjentem podziału punktów po fazie zasadniczej, stracił zaś prowadzący po 30 kolejkach Genk, który złapał w fazie play-off zadyszkę.

Wróć do „Piłka nożna na świecie”