Nie oszukujmy się:
- 30% zagłosowałoby na Nawrockiego nawet jak pijany przejechałby zakonnicę w ciąży,
- 20%+1 to elektorat, który PiS nie lubi i dla którego Nawrocki to (polityczna) elita.
Dlatego ten podział na masy vs elity w Polsce jest uproszczeniem. Może dla elektoratu PiS Nawrocki to jest wróg elit, ale nie dla elektoratu Brauna/Zandberga/Mentzena (i planktonu), a to ten elektorat zadecyduje. Tutaj sojusz antykonserwatywny vs sojusz antyliberalny - to sojusze ponad podziałami, różnice pewnie będą minimalne i ciężko to IMHO wpisać w jakikolwiek inny schemat. Nawrocki ani nie jest prospołeczny, ani liberalny, po prostu jest eurosceptykiem, nie lubi PO, gejów i migrantów. Trzaskowski lubi UE, nie lubi PiS, lubi gejów, a z migrantami to w sumie nie wiadomo. Czy jest bardziej liberalny czy socjalny też nikt nie wie.
Jak stawiasz tezę, że te ustawki nie zaszkodzą Nawrockiego (tzn. dostanie te ~49% tak czy siak) to jest prawda, z tym nie dyskutuję. Ale jak ktoś zagłosuje na Nawrockiego, to nie dlatego, że fajnie, że się naparzał, a dlatego, że linia podziału jest naprawdę jednoznaczna.
Tutaj jakieś 200k głosów może zadecydować czy Kaczyński wizjoner wybrał najbardziej zjadliwego dla Konfiarzy i Braunistów kandydata vs Kaczyński wybrał patusa gdy Trzaskowski był do jebnięcia, więc też z wielkimi narracjami trzeba uważać.



