Ja się z tym ogólnie zgadzam. Sprzęciw wobec establishmentu ma podłoże dużo bardziej złożone niż prosta korelacja pochodzenie&status materialny (choć one też w jakimś stopniu dmodgrywają rolę). To jest ta os podziału, o której pisałeś później - elity vs antyelity. W tym konekscie status społeczny ma marginalne znaczenie. U części ludzi, niezależnie od ich pochodzenia wystąpił bunt przeciwko tradycyjnym elitom, które od zawsze rościły sobie prawo do wyznaczania kierunków w którym podąża społeczeństwo. Które uważały, że mogą decydowały z kim warto rozmawiać z kim nie, co wypada myśleć, co nie. Dlatego ważniejsze od pochodzenia czy statusu materialnego polityka, jest to czy ustawi się w kontrze do tych elit czy będzie postrzegany jako ich przedstawiciel. To dlatego Trump pomimo tego, że jest człowiekiem z jądra amerykańskiej elity finansowo-celebryckiej zdobył szerokie poparcie tych ludzi (też niezawsze najbiedniejszych, chociaż chyba głównie ich), którzy zaczęli kontestowac zastany establishment. U nas chyba najbliższym odpowiednikiem takiej postawy jest Zandberg. Człowiek który mógłby być synonimem nowej fali wielkomiejskiej inteligenckiej elity, spozycjonowal się jako głos ludzi (o lewicowych przekonaniach), którzy tej inteligenckiej elity mają dosyć. No i po prawej stronie tandem Mentzen-Braun chociaz tutaj dochodzi też szereg innych czynnikow.
W drugiej turze ludzie będą głosować głównie przeciw komuś. Mało kto (może po za najtwardszym betonem partyjnym) patrzy na tą dwójkę i widzi wymarzonego kandydata. Dlatego kluczowe będzie dla ludzi którzy głosowali na przedstawicieli anty-elit, kto bardziej skojarzy się jako anty-establishment. I to nawet nie tyle sam swoim działaniem, co bardziej, kogo ten establishment zwalcza. Wiadomo, poparcie PiSu (który, zgoda, też jest przez ludzi postrzegany jako część establishmentu) to jest potężna kulą u nogi Nawrockiego. Ale mimo wszystko nie jest chyba postrzegany jako totalny pupilek salonów. W przeciwieństwie do kontrkandydata.
Czy to da mu wygrana? Ciężko powiedziec. Nie do końca wiadomo jak w silna w Polsce jest ta emocja antyestsblishmentowa. A z drugiej strony, na ile większość Polaków ma w dupie wojenki polityczne i to co dzieje się 'na gorze', a chce po prostu kontynuować to co do robiła ostatnie 20lat. W spokoju się wzbogacać. Ta druga emocja bardzo sprzyja Trzaskowskiemu, a ona może być decydującą wbrew pozorom. Ale. Jak ktoś dzisiaj mówi, że jest pewny wygranej jednego czy drugiego, to zwyczajnie uprawia wishful thinking.



