Pierwsza połowa to pełna dominacja gości, którzy szybko objęli prowadzenie 2:0. Szkoci grali z polotem, jakby chcieli udowodnić, że chrzanić bezrobocie, liczy się tylko futbol. Liechtenstein próbował się odgryzać, ale ich ataki były tak nieskuteczne, że można było pomyśleć, iż bida piszczy w ich ofensywie.
Druga połowa to kontynuacja szkockiego koncertu. Kolejne dwa gole dopełniły dzieła zniszczenia, a kibice gospodarzy mogli jedynie westchnąć z rezygnacją. W takich chwilach przydałby się ktoś pokroju Jerzego Dudka, który swoimi paradami mógłby choć trochę uratować honor Liechtensteinu. Niestety, ich bramkarz nie miał w sobie nic z legendarnego polskiego golkipera.
Szkocja kończy mecz z pewnym zwycięstwem, a Liechtenstein musi się zastanowić, jak poprawić swoją grę, bo w obecnej formie ich defensywa jest równie skuteczna, co prowizoryczny tarpany w transporcie ludzi.
Spoiler:



