Tu nie ma zbytnio czym rzucać, oprócz wymienionej dwójki dorzucił bym nazwisko Palladino, jeśli dalej będzie się kręcić karuzela to na bank jego nazwisko się pojawi.
Włosi mają fantastycznych trenerów ale żaden nie chce się babrać w tym błocie, niestety ale lata zaniedbań zrobiły swoje i ile jeszcze bramka, obrona i pomoc się jakoś obroni tak ofensywa leży i kwiczy. Nie ma choćby jednego fantasisty, wcześniej jeszcze Baldanzi rokował na miano takiego, ale zdrowie nie pozwala na nic więcej niż przeciętność, był jeszcze młodziutki Pafundi którego wynalazł Mancini i był chłop i nie ma chłopa, ciężkie czasy dla makaroniarzy, ale sami sobie winni.



