Krzysztof Jarzyna pisze:A jednak dzisiaj postawil sie Arsenalowi, i jezeli doprowadziliby do dogrywki to by awansowali, jestem przekonany, bo Arsenal z ataku pozycynego nie byl w stanie dzisiaj zdobyc bramki, nie bylo takiej mozliwosci. Jedyna szansa dla nich to bylyby karne, a tam wiadomo jak jest. Mozna powiedziec ze sie spieli na maxa, mieli lepszy dzien, nie wiem. Wlasny stadion? No moze, ale czy az tak? Az taka roznica? Niebo a ziemia. W porownaniu z meczem na Highbury role sie odwrocily. Dzisiaj Arsenal wygladal jak Villareal dwa tygodnie temu.
Zgadzam się w połowie, Villarreal zrobiło na mnie ogromne wrażenie, wykazali sie niesamowitą wolą walki. Mecz był cięzki, ale taki miał być. Arsenal się bnronił - ale tak miało być. Nie wszystko wygladało tak jak miało byc przed meczem. Niektóre zagrania w obronie były chaotycne, wybicie piłki "byle dalej", ale na tyle pozwalała ŻŁP. Naprawdę wielekie brawa dla nich, pokazali charakter. Dali z siebie wszystko.
Arsenal nie stwarzał sytuaji z bardzo prostej przyczyny i wszystcy o tym wiedzą - graliśmy defensywnie, a tak też potrafimy. Zagraliśmy za bardzo cofnięci, za bardzo uwierzyliśmy w naszą obronę z Solem, który bnie był taki pewny jak Senderos.
parę osób narzeka, że mieliśmy tylko jeden strzał - że Titi nie błyszczał, ależ on był bardzo pożyteczny, 3, czy 4 piłki świetnie odebrał po kontrach pod nasza bramką. W tym meczu nie miał czekac na podania od Cesca w ich polu karnym - praktycznie biegał przy lini środkowej i ze swoją szybkościa zawsze na czas wrócił i pomógł w bronieniu wyniku.
Styl nie był piękny, ba - był brzydki, ale liczył się awans.
raz się wygrywa w pięknym stylu, raz się broni przez 90 minut, a i tak najwazniejszy jest osiagnięty cel. Arsenal jest w takim momencie, ze ma szanse na odniesienie największego sukcesu w historii. Priorytetem jest wygrac finał 17 maja. I czy to sie osiągnie po pieknym widowisku, czy po "obronie Częstochowy" jest mniej wazne.Krzysztof Jarzyna pisze:Ale popatrz - od 10 meczow nie stracili bramki. Wyeliminowali Real i Juve, i na wyjazdach byli druzynami jezeli nie lepszymi to na pewno nie ustepowaly w niczym. Mozna mowic, ze Real i Juve sa slabe na maxa, ale Villareal patrzac chocby na tabele La Liga jest nizej niz Real. Nawet w tej chwili jest druzyna slabsza. A jednak dzisiaj postawil sie Arsenalowi, i jezeli doprowadziliby do dogrywki to by awansowali, jestem przekonany
Villarreal był skazywany na pożrcie już w grupie, potem sensacyjnie awansował do fazy pucharowej i piął się w górę, przy Interze wydawało się, ze duzo osiągnęli i starczy im
Pokazali się z dobrej strony i odpadli z podniesioną głową.



