Poza ogrzewaniem i rachunkami większość to kwestie, które się robi rzadko. Wymiana sprzętu, konserwacja, drobne naprawy raz na kilka miesięcy, a remont raz na kilka lat. Najwięcej pewnie zjada lokal, ale ten może być we własnym domu. Męski fryzjer też raczej nie potrzebuje szamponów, czy innych bajerów, które trzeba dokupować co parę tygodni. Maszynka, nożyczki, fotel, peleryna i działamy. Do tego środki czyszczące, ale tego dużo raczej nie schodzi.
Śmiem więc twierdzić, że przy własnym lokalu 7-8k wyciągnie co miesiąc. Z tego 2k odłoży na remont, naprawy i aktualizację sprzętu i 5-6k to już nie jest mały zarobek.



