W trakcie meczu sprawdziłem z kim Xabi zebrał wpierdol na starcie przygody w Leverkusen. Mianowicie z Eintrachtem Frankfurt 1-5 (jego drugi mecz), więc tak, jeszcze dużo pracy jest tu do wykonania, a dzisiaj jak po złości jeszcze TAA doznał jakiegoś drobnego urazu na treningu, nie żeby Anglik był całym lekarstwem na dzisiejsze spotkanie, ale on na boku plus Fede w środku i już mogłoby to wyglądać ciut lepiej, a tak mieliśmy flashbacki z zeszłego sezonu.
Trochę do przewidzenia było, że Paryż tutaj będzie dyktował warunki gry, trochę pechowo, że ten skład Realu to nadal mieszanina zajechanych sezonem piłkarzy i wracających po kontuzjach zawodników plus do tego dziś bez Huijsena. Jako entuzjasta trójki z tyłu i tych manewrów z wracającym w pewnych częściach Tchou do środka wierzę, że to ta formacja będzie głównie ćwiczona, a to paskudne "4-3-3" będzie ostatnią deską i nie ratunku, a krzyku niemocy (czyli czegoś czego nie będzie, ihs), dałem w cudzysłowie, bo ciężko to nazwać klasycznym 4-3-3, gdzie każdy z przodu dziś na tym cierpiał.
Osobny akapit dla środka obrony, bo jestem w stanie zrozumieć jeden błąd, może się zdarzyć i tu piję to zajechanego jak E46 sprowadzone z Niemiec Rudigera, ale to co odpierdalał na tym turnieju Asencio to jest jakiś kryminał. Zawalił bramkę, potem jeszcze ta żenująca strata z naciskiem Barcoli, dramat po prostu. Typ w trzech meczach sprokurował karnego, wyłapał czerwo na starcie meczu i dziś na początku babol na gola dla Paryża. D:


