czwartek popołudnie i humor popsuty
Chodził za mną kebab od rana, wróciłem, wypiłem kawę i zamawiam. Czekam i czekam, ciaparito puka do drzwi. Otwieram aż się uszy trzęsą, pierwszy gryz, kuźwa zielenina w środku. I już niejadalne z powodu tego zielonego syfu w środku.
No nic, jutro tez jest dzień, a raczej wieczór. Rzadko się to zdarza, ale jak już powalą zamówienie to humor zmienia się o 180 stopni.


