Koszt misji Uznańskiego-Wiśniewskiego zapłacony przez POLSA to 65 mln euro - na pierwszy rzut oka to dużo... ale w porównaniu do kosztów pojedyńczych programów w wydatkach fiskalnych rządu np. na obronność - to kropla w oceanie. Za jeden myśliwiec F-35 płacimy ok. 120 mln euro wraz ze szkoleniem pilotów, ale bez offsetu oraz infrastruktury (wartość całego kontraktu z Lockheed-Martin to ponad 4 miliardy euro).
Misja POLSA w ramach ESA oraz eksperymenty Uznańskiego-Wiśniewskiego przeprowadzone dla podmiotów naukowych oraz komercyjnych będą miały spory wpływ na naszą gospodarkę w ujęciu długofalowym.
Do potencjalnych korzyści zaliczyć można:
Rozwój sektora kosmicznego.
Misja Uznańskiego-Wiśniewskiego może być impulsem do rozwoju polskiego sektora kosmicznego, w tym firm zajmujących się produkcją satelitów, oprogramowania, a także usług związanych z analizą danych satelitarnych.
Inwestycje i innowacje.
Uczestnictwo w programach kosmicznych przyciąga inwestycje i stymuluje innowacje w różnych sektorach gospodarki, nie tylko w przemyśle kosmicznym.
Wzrost prestiżu i konkurencyjności.
Udział Polski w misjach kosmicznych podnosi prestiż kraju na arenie międzynarodowej i może przyciągać inwestycje zagraniczne.
Edukacja i rozwój kadry.
Misje kosmiczne inspirują młodych ludzi do podejmowania kariery w naukach ścisłych i inżynierii, co jest kluczowe dla rozwoju gospodarki opartej na wiedzy.
(o czym wspomniał @Mr.Chris powyżej, również moim zdaniem jest to najważniejsze w ujęciu przyszłości naszego narodu, jego postępu zapewniającego dobrobyt oraz pozycji Polski na arenie międzynarodowej w drugiej części XXI wieku).
Zastosowania w innych dziedzinach.
Technologia opracowywana na potrzeby misji kosmicznych może mieć zastosowanie w innych dziedzinach, takich jak medycyna, rolnictwo czy telekomunikacja.
Jak wiele z tego zostanie zrealizowane zależy od nas samych. Od tego czy ludzie u sterów będą myśleć i planować na przyszłość w kategorii pokoleń zamiast kadencji.



