Uważaj bo co żyłka pęknie od tego filozofowania.1234 pisze: ↑22 lip 2025, 18:07Oczywiście że ciężko zacząć, a kazdy jest inny i ma inny próg wejścia. To temat dla każdego, tak jak bieganie jest dla kazdego. Rozejrzyj się po parku, ulicy, czy po biegach masowych. Tam jest każdy. Każdy. Od pro zawodników, po stare baby z kijkami które nie mieszczą się w limicie czasowym danej imprezy. I to jest piękne, bo sport jest piękny i każdy kto próbuje zasługuje na szacunek i prawo do podzielenia się wrażeniami. A jeśli obrażają? wkurwiają cię? przeszkadzają ci? Wpisy jakiś leszczy, to może po prostu tego nie czytaj i się nie wpiertalaj. Ktoś kiedyś był aktywny, ale przestał i wraca po latach. Ktoś nigdy nie był aktywny, więc zaczyna od zera. Inna osoba musi najpierw zrzucić nadwagę albo wygrać z wewnętrznymi demonami w głowie, które go blokują bo ma np. depreche z jakiegoś powodu i bieganie może być próbą wyjścia z tego. Jeszcze inny biega maratony, to jego styl życia i dzieli się wrażeniami. A ty przyjebales się bo ktoś nie wrzucił relacji z jakiegoś wyczynu, tylko z początku drogi, tak jakby to było coś ujmującego, że jedna osoba mierzy siły na zamiary i biega w koło bloku, a druga szuka motywacji ale na ten moment jej nie znajduje mimo zakupu pierdolonych kolorowych trampek. I te osoby, tak jak i ten maratończyk, mają prawo wypowiedzieć się w temacie o bieganiu, bo dla każdego bieganie jest czym innym i każdy jest na innym etapie życia, treningu i motywacji.
Napisz książkę o tym, co tam jeszcze się musi wydarzyć, żeby Ci się udało ubrać w końcu te buty i przebiec choć kilometr...
Właśnie przez takie podejście i pierdolenie o kolejnych wymowkach większość ludzi w tym kraju to fizyczni analfabeci z nadwagą i otyłością.
@Rezus
No ale ja Twoje podejście popieram - "masz to w dupie", ale stwierdziłeś, że wystartujesz na 5 km i to zrobiłeś. I żadnej filozofii nie potrzebowałeś.



