Dwie rzeczy.
Po pierwsze mylisz się zupełnie w kwestii ciągu przyczynowo-skutkowego. KontenerArt w tym miejscu stoi od 2012 roku chyba. W tamtym okresie teren przybrzeżny to była pstrzestrzeń rzucona odłogiem, koszona raz na rok. Nieprzydatna nikomu. Później poszła rewitalizacja i zrobienie z tego miejsca spacerowo-rowerowego. Gdzieś koło 2015 roku. Pojawiły sie ciągi pieszo-rowerowe, ławeczki, oświetlenie. Za tym poszły kolejne letnie knajpki. Przykładowo na zdjęciach google maps z 2017 roku można zobaczyć już lokale po wschodniej części rzeki. Alkohol nad Wartą pić można od 2018 roku.
Po drugie: powstało to, co powstać powinno. Jako rowerzysta mam super, bo w fajnym komforcie mogłem sobie wjechać do Poznania od strony lasu dębińskiego i wyjechać po drugiej stronie, w okolicach Czerwonaka i nie martwiac się prawie w ogóle o ruch samochodowy.
Inna sprawa, że wystarczy przecież całość uporzadkować, skosić, zapewnić wygodne dojście/dojazd rowerem (komunikacją już był), kosze na smieci i część sanitarną - to już sobie ludzie go zagospodarują. Jedni przyjdą pospacerować, inni będą jeździć na rowerze, ktoś będzie robił grilla, obok będą ćwiczyc jogę, pograją w badmintona, Molky, poopalają się czy nawet będą spedzać czas z dziećmi puszczając latawce. Przecież nie mówimy o tym, że miasto miało część kulturową przenieść tutaj, wszach stara część miasta zaczyna się tuż za rogiem. Ale żeby stało się to ważnym miejscem rekreacyjnym w Poznaniu.
Pojedz teraz do tego miasta i zasugeruj, że warto byłoby to wszystko wyrzucić i wybudować kamienicę, zobaczysz jak Cie szybko stamtąd wygonią



