Kroki - amatorka, no-pro :)

Awatar użytkownika
venomik
Gwiazda
Gwiazda
Posty: 6382
Rejestracja: 21 maja 2007, 19:00
Reputacja: 1986

Kroki - amatorka, no-pro :)

Post autor: venomik » 14 sie 2025, 14:30

DDK pisze:
14 sie 2025, 13:05
Jak tańczysz to nie liczy Ci kroków? Jaki masz zegarek?
Ja mam opaskę xiaomi - smart band 9.
I nie. Prawie w ogole nie liczy. A czesto dosłownie w ogole. Zerkam sobie na ilość kroków gdy już stanę z partnerką na parkiecie, zatańczymy trzy piosenki (taki wymog w tangu ;) ), zerkam ponownie i nie ani jednego kroku.
Być może garmin działałby tutaj lepiej ze względu na wbudowany zyroskop. Plus te zegarki mają algorytmy nastawione na różne aktywności fizyczne i ponoć lepiej sobie radzą z czymś nietypowym, a smart band ma algorytmy nastawione na łapanie kroków przy standardowych aktywnościach. Więc także
BadBoy pisze:
14 sie 2025, 13:07
Mi liczy nawet jak się bzykam
u mnie nie działa :D

Inna sprawa, że tango jest ciezkim tancem do wylapania. Jak tańczyłem wcześniej taką salsę czy bachatę to opaska kroki liczyła poprawnie. Rumba też. Ale na przykład walc angielski, podobnie jak tango, nie był liczony.
I nie ma w tym nic dziwnego. Akurat znajoma podesłała mi filmik na którym zostaliśmy nagrani jak tańczyliśmy parę dni temu:



I zobacz jak porusza się prawa i lewa dłoń. Zupełnie inaczej niż podczas chodzenia czy biegania - bardziej dookoła i płynnie, zwłaszcza, że też w kolanach staram się amortyzować gdy jest jakieś wejście w górę czy zejście.
Aczkolwiek teraz jak myslę to musiałbym sprawdzić czy jak nie włączę treningu o nazwie 'taniec' to nie odpali się jakiś algorytm lepiej łapiący kroki. Zobaczymy za parę dni.
Eyesmon pisze:
14 sie 2025, 13:54
Jak Wy tyle robicie przy pracy przy kompie w domu? Spacery? Ile czasu Wam to zajmuje dziennie ?
Róznie bywa.
Wiesz, nie mam żony ani dzieci, telewizji nie oglądam, w gry gram sporadycznie - więc czasu wolnego mnóstwo. Jak zamkne firmowego laptopa o 16.30 to mam 7 godzin wolnego czasu do momentu w którym powinienem iść pod prysznic i spać. A żeby wyrobić 10 tysięcy kroków to potrzeba pewnie koło 90-120 minut spaceru.
Tzn. rozumiem o co pytasz. Teraz jestem w Wawie. Firma ma siedzibę tuż obok metra, ja wynająłem sobie nocleg też obok metra. I parę dni temu jak wróciłem po pracy do siebie to nie miałem nawet 2k nabitych kroków. Dajmy na to, że bym pooglądał telwizję, pograł, pojechał autem do sklepu - to pewnie na koniec dnia byłoby koło 4k kroków i z takiej perspektywy średnia dzienna po kilkanaście tysięcy wydaje się być abstrakcyjna.
A w praktyce? Ja lubię spacerować, wiec często wrzucam sobie na telefon coś mniej lub bardziej produktywnego (na przykład coś do nauki hiszpańskiego albo jakiś podcast związany z włoska piłką) i go słucham na spacerze. Analogicznie też przyzwyczaiłem się chodzić tam, gdzie inni jezdza autem czy komunikacją. Jak dojście gdzieś zajmuje 40 minut, a dojazd komunikacją 25 - to dla mnie ewidentny powód aby iść pieszo. Rzadko jestem w biegu, więc te dodatkowe 15 minut to nie jest problem.
Tak samo jak wypełniam sobie czymś czas (spotkania, kino, planszówki, muzea, wspomniany wczesniej taniec, itp.) to robię to tak, żebym mógł dotrzeć tam pieszo. I z powrotem też. Tutaj wielkim plusem jest elastyczność godzin pracy. Jak się jakaś impreza tangowa kończy w dzień powszedni o 23.00 to mnóstwo ludzi szybciutko biegnie do auta czy ubera, bo jutro trzeba wstać o 7.30 do pracy. A ja mogę sobie wrócić na nogach, bo nastepnego dnia wstanę wyjątkowo nie o 7.30 czy 8.00, ale o 9 albo później i nikomu nie bedzie to przeszkadzało.

Wróć do „Hyde Park”