99% czasu jest nieodczuwalne. Raz był jakiś alarm, ale ogólnie nikt sobie nic z tego nie robił, ludzie nawet nie zwrócili uwagi. Oprócz tego po prostu knajpy się zamykają o 23, a ja normalnie przed północą jestem już w łóżku, wiec właściwie śmiało mogę powiedzieć że nie odczuwa się tutaj w ogóle klimatu wojny.
Zwiedziłem w zasadzie wszystko co chciałem, rano jeszcze pewnie podjadę pod Arenę Lwów i wracam do Polski.



