Korzystałem z takich, ale jednak trzeba było się przestawić na droższą i z kablem a nie ładowanym akumulatorem. Jest spora różnica w mocy i tempie strzyżenia.
No i przy tym, ile włosów mi zostało na głowie, to i tak żadne inne rozwiązanie nie wchodzi w grę. Jak jeszcze uwzględnić, że te nazwy perfum za 500 zł z innego tematu nic mi nie mówią, to dopiero się robią oszczędności...



