Szkolnictwo to jest ogólnie temat na meeega szeroką dyskusję. Np fakt że należy w pierwszej kolejności skupiać uwagę na dzieciach które sobie nie radzą... to sprawia że mamy np wybitnego ucznia z matematyki który mógłby być szlifowany na olimpijczyka (w przyszłości może kogoś wielkiego), ale nikt nie poświęca mu nawet minuty "bo sobie radzi" a nauczyciel w tym czasie ma priorytet siedzieć na nieukami którzy nie potrafią dodać 2+2. Ostatecznie wychodzi z tego tyle, że nieuk w dorosłości pozostanie nieukiem, zaś utalentowany uczeń zostaje "zmarnowany" bo nie ma czasu z nim siedzieć.
Ja mam duży dylemat czy dziecko będę posyłał do państwowej czy prywatnej. Plusem państwowej jest integracja z rówieśnikami różnego typu, moim zdaniem najważniejszy element dla dzieciaka w dzisiejszych czasach (sam chodziłem najpierw do podstawówki z ultra patologią, potem do gimnazjum z oddziałami integracyjnymi gdzie 1/4 rówieśników miała jakieś upośledzenia, no i oczywiście masa "normalnych" znajomych - uważam że mega mnie te doświadczenia rozwinęły społecznie) podczas gdy w szkole prywatnej masz max 10 rówieśników, zazwyczaj wychowanych przez rodziców którzy wyżej srają niż dupę mają - tak więc mam taką "chłopską" obawę że dzieciak po prywatnej może wyrosnąć na dziwolonga, zaś państwowa go zintegruje i nauczy życia.
Natomiast pod kątem poziomu nauczania szkoła państwowa to jest zwykła strata czasu i farsa, to nawet nie powinno się nazywać "szkoła" tylko "przechowywalnia młodości".
Tak więc ja już się dziecka dorobię (ostro się staramy) i przyjdzie etap wyboru szkoły, to będę miał duży dylemat. Czy postawić na jakość nauczania, czy na kwestie społeczne. Na ten moment chyba bliżej mi jednak do tego drugiego.



