Nigdy o tym nie myślałem, ale może mix? Podstawówka i gimnazjum państwowa + korki (poziomem pewnie wyjdzie na to samo co prywatna, ale wydaje mi się, że drożej), a od liceum, gdzie będzie już w miarę wyrobiony, dać go do prywatnej? Jakby nie patrzeć prawdziwa nauka wchodzi dopiero w liceum.
Edit: ale też nie przesadzałbym z tym słabym poziomem szkół państwowych. Tzn. może teraz to się zmieniło, ale w każdym większym mieście jest naprawdę masa dobrych i porządnych szkół państwowych. Sporo mam znajomych po publicznych liceach, którzy poszli studiować na najwyższe uczelnie zagranicą i/lub pracują teraz na poważnych stanowiskach w dużych firmach. Głównie informatycy, ale kilkoro przedsiębiorców, czy inżynierowie. Trochę znajomych po LO trafiło na UJ, AGH, a jedna koleżanka nawet na Sorbonnę, czy jeden chłopak z innej klasy mojego liceum, widziałem na Fejsie lata temu zdjęcie z graduacji dużej uczelni w GB.



